Lekkoatletą być...

oboz zimaTrenując lekkoatletykę ciężko jest znaleźć motywację w czymś innym niż pasja czy chęć wspólnego spędzaniu czasu ze znajomymi. To że sport uzależnia jest powszechnie znane, rzeka endorfin przepływająca przez nasz organizm jest czymś niebywałym.

MY lekkoatleci, nie mamy zbyt wielu przywilejów i bodźców motywujących do uprawiania naszego sportu. Jest jednak w nas coś takiego co nas łączy i napędza do pracy. Nie jest to sprzęt, nie są to pieniądze ani nie są to warunki do trenowania. Tych zawsze brakuje. Lekkoatleci niczym sportowcy sprzed 100 lat trenują często w duchu idei olimpijskiej – pełnego amatorstwa. Brak sponsorów, brak nagród za osiągnięty rezultat czy też wynik powodują ciągłą chęć rywalizacji – chęć odniesienia sukcesu i wejścia na szczyt, na którym można zmienić wiele rzeczy. Począwszy od sprzętu, skończywszy na godziwym wynagrodzeniu ze strony sponsora, klubu czy przedsiębiorstwa, dla którego wystąpiliśmy w reklamie.

 

Większość z nas jednak nigdy nie doświadczy przyjemnego z pożytecznym. Nie wielu z nas połączy pasję z pracą, nie wielu z nas zarobi jakiekolwiek pieniądze płynące ze startów w sezonie, na który pracujemy blisko 300 dni w roku. Trening w górach, na bieżni czy na siłowni pochłania nas doszczętnie. Dając z siebie wszystko, by w najbliższym starcie pokonać rywali – często przyjaciół, opadamy z sił po zmaganiach samych z sobą. To właśnie po treningu wyglądamy jak wrak człowieka, spoceni, brudni, często z błotem na czole i w butach. Skarpetkami pełnymi śniegu, czy przetartymi od przebiegniętych kilometrów. Ile razy będąc na treningu w górach obiecaliśmy sobie – nigdy więcej, to ostatni raz, nie mam siły, nie dam rady! – ile razy powracaliśmy w to samo miejsce by zmierzyć się z samym sobą, często pomagając nowym zawodnikom?

Kto z nas pomimo braku warunków dalej brnie w tym samym kierunku licząc na zmiany i coś lepszego. Kto z nas wydaje pieniądze by stać się lepszym, nie otrzymując w zamian nic. Kto z nas pomimo wielu lat trenowania i biegania na poziomie finału mistrzostw Polski czy nawet czołowej czwórki nie otrzymał powołania do kadry? Nowe wyzwania jakie stawia przed sobą Polski Związek Lekkiej Atletyki to między innymi zwiększenie liczby zawodników oraz poprawa infrastruktury sportowej. Cele szczytne, ale co Związek będzie mógł zaoferować szerszej grupie zawodników – pojawią się nowe talenty, będzie ich zdecydowanie więcej ale co dalej? Wąska kadra zniechęcająca zawodników spoza medalowych miejsc, czy nadal mające miejsce „kolesiostwo” – ty do kadry bo mój kolega trener Cie polecił, a Ty trenuj dalej bo jesteś z małego miasta? Co związek zrobi by zatrzymać zawodników, którzy pomimo braku sukcesów w grupie młodzika czy juniora młodszego ciągle brną naprzód stając się lepszym, ciągle dochodząc czołówkę będąc juniorem czy młodzieżowcem? Brak zainteresowania ze strony związku, to także brak warunków rozwoju takich zawodników – Ci idąc na studia rezygnują ze sportu, bo zostali sami ze sobą, musząc ciągle dokładać do sprzętu i odżywek. Skąd jednak brać na to środki? Trenowanie, studiowanie (z myślą o przyszłości) – nie pozwala pracować ani zarabiać tak by godnie żyć i mieć chęci trenować w wieku seniora. Niskie stypendia czy nawet ich brak nie zabijają chęci – brak warunków włącza myślenie i przetwarzanie faktów – jestem studentem, nie mam pracy, nie mam pieniędzy – za co będę żył? – za co utrzymam rodzinę?

Braki kadrowe z wąską kadra i często brakiem następców nie prowadzą do niczego. Brak następców to zatrzymanie tradycji, brak czegoś co spowoduje rozruch i rozwój naszego sportu, to brak motywacji i brak promocji. Jak być dobrym lekkoatletą mając rodzinę, dzieci i pracę na 3 zmiany? Kto ma dbać o zawodników jak nie Związek i Ministerstwo dla którego stajesz się lepszym, by móc chociaż raz w życiu usłyszeć Mazurka Dąbrowskiego.

Lekkoatletyka to nałóg który zostaje z nami przez lata, często do końca życia. Kończąc ze stadionem i zmaganiami na nim zaczynamy tęsknić, odreagowując często na chodniku czy drodze biegając pół godziny, godzinę, czasem nawet i więcej chcąc raz jeszcze poczuć się zmęczonym – chcąc poczuć raz jeszcze ten błogi stan.

Wpis pierwotnie pojawił się na stronie www.biegajznami.pl

Polub blog

Partnerzy

42k.com.pl

akademia

© 2014-2016 Człowiek Stadion. All Rights Reserved. Designed By JoomShaper

O blogu

Człowiek stadion - czyli ja! 

Kim jestem? Pasjonatem, byłym zawodnikiem, zapaleńcem. Osobą, która pisze o tym co się dzieje w świecie królowej sportu. Piszę o tym co myślę, z punktu widzenia byłego zawodnika. Prowadzę wywiady, piszę o nowinkach, poruszam trudne tematy.

Wszystko w imię lekkiej atletyki.

Blog zawiera przemyślenia, wywiady i wszystko inne czego nie znajdziesz nigdzie indziej.